Symbol

Czy zastanawiali się Państwo kiedykolwiek, dlaczego pewne produkty czy usługi stały się symboliczne do tego stopnia, że ich marki stały się ogólnymi pojęciami, nazwami całych kategorii produktów? Przykłady znamy z życia.

„Idę kupić sobie adidasy” – zwykliśmy potocznie mówić, gdy wybieramy się do sklepu sportowego po buty. Przeciętny klient utożsamia rodzaj danego produktu z akurat tą marką, choć ma ona przecież znakomitą konkurencję. A jednak nikt nie powie „jakieś reebok’i”, „jakieś nike’i”, „jakieś pumy”. Przykładów mamy więcej.
Mama w drogerii zapytuje ekspedientkę: „jakie ma pani pampersy”?
Biuro podróży organizujące dwudniowy wypad na pustynię ogłasza, że będzie to wyjazd  jeepami.

Pan domu, wyprowadziwszy samochód z garażu, będzie go za chwilę mył kärcherem.
W kolejce w sklepie z zaopatrzeniem budowlano-remontowym doświadczony majster pyta sprzedawcę: „jaki pan ma metylan do tapet?” Przez całe lata był przekonany, że to słowo oznacza rodzaj produktu, a nie jedną z marek koncernu Henkel! Czemu inne marki tej kategorii nie doczekały się takiego traktowania?
Pytanie: skąd się biorą takie SYMBOLE? Sprytne akcje marketingowców? Wyjątkowa siła przebicia? Relacja jakości do ceny? A może decydujący moment wstrzelenia się w rynek, zanim zapełnią go konkurenci?

Zapewne wszystkiego po trosze, ale rezultat jest jeden: gdy dana marka staje się hitem, perełką, oczkiem w głowie stojącej za nią firmy, to gwarantuje stuprocentowy sukces, ciągłą sprzedaż, niewysychające źródło dochodu. Dojście marki do etapu, kiedy konsument kupuje ją w ciemno, bo może zaufać kojarzonej z nią jakości – bezcenne.
Taki prestiż buduje się latami, a nawet dekadami.
Da się to przyspieszyć.
Postanowiliśmy pomóc firmom z różnych branż w drodze do zostania Symbolem. Z pewnością możemy zrobić wspólnie kilka dobrych kroków w tę stronę. Zapraszamy!