Pierwszy Stradivarius w powojennej Polsce – jak niemożliwe stało się rzeczywistością

W maju 2018 r. polską sferą kultury i sztuki zatrzęsła poruszająca wiadomość – do kraju dotarł ufundowany przez anonimowego darczyńcę autentyczny Stradivarius z 1685 r. To pierwsze takiej rangi skrzypce od czasów II wojny światowej, co okazało się tym bardziej znaczące, że państwo świętuje 100-lecie odzyskania swojej niepodległości. Kim okazał się hojny fundator? I dlaczego zdecydował się na taki gest?

Polska potrzebuje szczególnych instrumentów

Pomysł na sprowadzenie skrzypiec Antonio Stradivariego, najwybitniejszego lutnika wszechczasów, połączył wielu uznanych muzykologów, twórców i osobistości zajmujących się polską kulturą i sztuką. Pierwsza inicjatywa związana z ogłoszeniem idei sięga już 2016 r. Ale to dopiero w 2018 r. mogła naprawdę wejść w życie. I nie byłoby to możliwe, gdyby nie gest od anonimowego – jeszcze wtedy – darczyńcy. O sprowadzenie Stradivariusa do Polski czynnie walczył Wojciech Dutkiewicz, wiolonczelista i znawca instrumentów związany z Zamkiem Królewskim w Warszawie oraz Janusz Wawrowski – najwybitniejszy polski wirtuoz skrzypiec swojej generacji. 333-letnie skrzypce Stradivariusa mogły kosztować nawet kilkanaście milionów złotych – do dziś jednak ich prawdziwa cena pozostaje w cieniu. Wydaje się, że przestaje mieć znaczenie, kiedy rozbrzmiewa ich dźwięk.

Kto stoi za kupnem Stradivariusa dla Polski?

Dopiero 22 listopada 2018 r. okazało się, że hojnym fundatorem jest Roman Ziemian, który wraz ze Stephanem Morgensternem założył i prowadzi firmę FutureNet. To gest zupełnie niespotykany w sferze biznesu komercyjnego, a jednak – mecenasami kultury i sztuki oraz współtwórcami krajowej historii stali się przedsiębiorcy. Dlaczego? Przyglądając się kompleksowej działalności FutureNet, odpowiedzi na to pytanie przychodzą łatwo – firma właściwie od początku istnienia przywiązuje bardzo dużą wagę do odpowiedzialności społecznej. Zyskami chętnie dzieli się z potrzebującymi, ale także przeznacza ich część na rozwój nie tylko własnego biznesu, ale lokalnej gospodarki czy społeczności. Roman Ziemian, zapytany o powód, dla którego zdecydował się na ufundowanie cennych skrzypiec, odpowiada dość skromnie, ale bez cienia zastanowienia: – Zrobiłem to z potrzeby serca. Kocham Polskę i muzykę klasyczną. Chcę, żeby krajowi twórcy mogli się rozwijać. Mogłem to zrobić, więc czemu nie? Jak nie my, to kto?

Wysoka kultura dla każdego

Jeszcze kilka miesięcy przed tym, kiedy okazało się, kto tak naprawdę stoi za szczodrym gestem, powstał unikalny album z muzyką nagraną na Stradivariusie. To wydarzenie, które zapisuje się w polskiej historii nowożytnej. Hidden Violin, bo taką nosi nazwę, zbiera najwybitniejsze utwory polskiej wiolinistyki, takie jak: Recitativo e Arioso Witolda Lutosławskiego czy Polonaise de Concerte in D Major Op. 4 Henryka Wieniawskiego. Zagrał je na Stradivariusie Janusz Wawrowski, który uważa, że skrzypce będą swego rodzaju ambasadorem polskiej muzyki na świecie. Album wydany przez Warner Music Poland pozwolił szerokiemu gronu odbiorców usłyszeć brzmienie zabytkowego instrumentu. Polski Stradivarius został wnikliwie przebadany i oznaczony odpowiednimi certyfikatami. Od 45 lat należał do rodziny Ratinich. Ostatni właściciel, Luciano Ratini, jest rzymskim inwestorem, właścicielem wielu nieruchomości we Włoszech i Monako. Wykonywano na nich koncert tylko raz w roku, na uroczystym prywatnym koncercie. Dzięki temu jest to obecnie jeden z najlepiej zachowanych Stradivariusów na świecie. Dokładnie badania tego 333-letniego instrumentu wykazały, że wszystkie jego elementy są oryginalne i nie ma na nich nawet jednego pęknięcia.

Skrzypce Polonia w rękach Janusza Wawrowskiego

4 grudnia na Zamku Królewskim odbyła się uroczysta gala nadania imienia odzyskanym po wojnie skrzypcom, które 333 lat temu wykonał we Włoszech Antonio Stradivari. Z uwagi na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości nazwano je uroczyście Polonia. W ten sposób uczczono podwójnie to historyczne wydarzenie. Dokument podpisali nie tylko mecenasi Roman Ziemian i Stephan Morgenstern wraz z Januszem Wawrowskim, ale również były właściciel skrzypiec – Luciano Ratini i dr hab. Wojciech Fałkowski – historyk mediewista i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego. Zaszczytne grono gości i specjalistów wzbogaciła swoją obecnością również muzykolog i profesor nauk humanistycznych Irena Poniatowska. Skrzypce można zobaczyć na Zamku Królewskim do 21 grudnia br. Z pewnością również w 2019 r. będzie wiele okazji, aby przekonać się na żywo o ich nadzwyczajnym dźwięku. Tymczasem podczas gali można było usłyszeć nie jednego Stradivariusa, a dwa, dlatego wydarzenie było tak unikalne. Na drugich skrzypcach tej klasy zagrał Włoch, właściciel własnego modelu – Francesco de Angelis.

Anna Knapek

Stephan Morgenstern, współzałożyciel FutureNet

Miałem wiele szczęścia, ponieważ gdy miałem 14 lat, mój tata zaprowadził mnie po raz pierwszy do opery. To był właśnie ten moment, w którym zakochałem się w muzyce klasycznej. Kiedy pierwszy raz usłyszałem melodię z tych skrzypiec, po prostu moje serce się otworzyło i poczułem się bardzo dumny, że dzięki nam polska kultura może wzbogacić się o tak ponadczasowe i piękne dzieło.

Roman Ziemian, współzałożyciel FutureNet

Jestem absolwentem szkoły muzycznej. Przez wiele lat moi rodzice wszczepiali mi miłość do muzyki klasycznej. Pierwszy raz usłyszałem tego Stradivariusa w bardzo kameralnej grupie. To była wyjątkowa chwila i wyjątkowe wydarzenie. Pomyśleliśmy, że skoro możemy to zrobić, że skoro stać nas na to, to zróbmy to! Chcemy uczynić polską kulturę lepszą – i zrobiliśmy wielki krok.


Muzyczny Graal 

Z Januszem Wawrowskim,  światowej sławy polskim skrzypkiem grającym na Stradivariusie Polonia rozmawia Anna Knapek

Jakie to uczucie dla muzyka, „mieć” Stradivariusa?

To niesamowite wyróżnienie, zaszczyt i nobilitacja. Wielka estyma, która towarzyszy temu instrumentowi, otwiera drzwi do najlepszych sal koncertowych na całym świecie. Ogromną wartością jest też możliwość osobistego rozwoju muzycznego, bo skrzypce Stradivariusa to dzieło tak wybitne, że gra na nich jest nie do przecenienia. Po przejściu przez wszystkie etapy edukacji muzycznej, odbytych kursach mistrzowskich – możliwość gry na tym konkretnym instrumencie to najwyższy poziom rozwoju artystycznego. Niczym w legendach arturiańskich święty Graal, czy w wierzeniach słowiańskich kwiat paproci, tak w muzyce Stradivarius jest czymś niezwykłym, pożądanym, niemal doskonałym.

W czym tkwi sekret skrzypiec najsławniejszego lutnika na świecie?

To wielka tajemnica, którą wszyscy oczywiście próbujemy odkryć. Antonio Stradivari robił skrzypce w sposób, którego do dziś nikt nie jest w stanie powtórzyć. Niektórzy upatrują tego mistrzostwa w jakości drewna, które było zupełnie inne niż teraz: przez niegdyś sroższe i dłuższe zimy było zdecydowanie twardsze. Zagadką jest też lakier, którego Stradivarius używał. Mówi się również o tym, że do swojego dzieła podchodził bardzo naukowo i konsultował geometrię swoich instrumentów z najwybitniejszymi ówcześnie matematykami. Przez lata przeprowadzono dziesiątki badań, których zadaniem było zgłębienie tajemnicy, znalezienia składnika, który decydował o magii tych skrzypiec, ale niestety – a może stety – póki co odpowiedź jest jedna: ogromny dar i talent Stradivariego.

Kto był inicjatorem sprowadzenia skrzypiec Stradivariusa do Polski?

Od wielu lat marzyłem, żeby ten instrument znalazł się w naszym kraju. Rozmawiałem o tym z różnymi osobami ze świata biznesu, polityki, z różnymi organizacjami, z innymi muzykami. Dzięki uporowi i wytrwałości, ale też pewnej dozie szczęścia udało się spotkać ludzi, którzy mieli podobne wizje i marzenia, którzy odnaleźli ten instrument i zdecydowali się podążać za marzeniami. Ale ich odnalezienie to był dopiero początek. Musiały znaleźć się osoby, które sfinansują całe przedsięwzięcie. Dlatego cieszę się, że udało się spotkać na tej drodze panów Romana Ziemiana i Stephana Morgernsterna. Obaj z niezwykłym zaangażowaniem i pasją podeszli to tego unikatowego w Polsce mecenatu. 

Gdzie będzie można usłyszeć brzmienie naszego polskiego Stradivariusa?

Już teraz dostępna jest płyta „Hidden Violin” – pierwsza, którą nagrałem na tym instrumencie razem z argentyńskim pianistą Jose Gallardo. Będzie również wiele możliwości wysłuchania Polonii na żywo, zarówno w Polsce, jak i za granicą. W przyszłym roku będę miał przyjemność zagrać na nich w siedzibie NOSPR w Katowicach oraz w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego, a także na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie jeszcze przez kilka dni można obejrzeć instrument. Wraz z dyrektorem Zamku Królewskiego i orkiestrą Warsaw Players przygotowujemy tam serię koncertów. Chcemy zapraszać artystów z całego świata, którzy również są w posiadaniu skrzypiec Stradivariusa, do wspólnych koncertów. Chcemy, aby ten niezwykły instrument, który trafił w moje ręce, przyciągał nie tylko uwagę melomanów i mediów, ale także biznesu. Naszym wielkim muzycznym marzeniem jest to, by inni poszli za przykładem panów Romana Ziemiana i Stephana Morgernsterna i chcieli zainwestować w kulturę, aby odtworzyć polską kolekcję tych niezwykłych instrumentów, która kiedyś była chlubą naszego narodu


Janusz Wawrowski to wybitny skrzypek nagrywający dla wytwórni Warner, pomysłodawca i dyrektor artystyczny międzynarodowych festiwali muzycznych promujących muzykę. Jest wykładowcą Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz laureatem licznych konkursów skrzypcowych, a także Fryderyka 2017 oraz Perły Honorowej 2018. Koncertował m.in. w Filharmonii Berlińskiej, Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie, Victoria and Albert Museum w Londynie, De Doelen Concertgebouw w Rotterdamie, Tel Aviv Music Center, Teatro Teresa Carreño w Caracas. Zasłynął także wykonywaniem wszystkich 24 Kaprysów Niccolò Paganiniego podczas jednego koncertu, co pozostaje wyczynem unikalnym w skali światowej

 


 

Prof. dr hab. Wojciech Fałkowski, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie – Muzeum 

Historia obecności skrzypiec Stradivariusa w Polsce rozpoczęła się wraz ze złożeniem przez króla Augusta II Mocnego Sasa zamówienia na wykonanie w jego pracowni 12 instrumentów, wśród których były i skrzypce i wiolonczele. Korzystała z nich na co dzień kapela królewska. Druga wojna światowa spowodowała, że instrumenty zniknęły z Polski. Jako kraj zostaliśmy ogołoceni z tego wspaniałego skarbu kultury.

Pomysł próby podjęcia starań związanych z kupnem skrzypiec Stradivariusa zmaterializował się podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego w Warszawie w grudniu 2016 r. Instrumenty takie posiadają państwa dużo mniejsze niż Polska, a także wiele państwowych i prywatnych instytucji kultury na świecie. Niestety, nasz kraj do tego roku pozbawiony był takiego instrumentu. Tym bardziej cenna jest reakcja polskich biznesmenów zainspirowanych pomysłem, którzy z własnych środków kupili nadzwyczajny z wielu powodów egzemplarz. Zatem od roku 2018, w stulecie odzyskania przez nasz kraj niepodległości, w polskich rękach znalazł się pierwszy Stradivarius.

Wśród naszych wirtuozów skrzypiec, którzy zarówno przed, jak i po wojnie grali na Stradivariusach, byli między innymi: Karol Lipiński, Henryk Wieniawski, Ida Haendel, Bronisław Huberman, Henryk Szeryng. Obecnie wyłącznym użytkownikiem pierwszego po wojnie instrumentu jest Janusz Wawrowski.

Jestem niezwykle dumny, że po trwających blisko rok pracach i wielostronnych działaniach związanych z pojawieniem się i zabezpieczeniem tego arcydzieła w Zamku Królewskim w Warszawie, muzeum nasze jest jedynym miejscem, które, mając z jednej strony obowiązek bycia instytucją kulturotwórczą, z drugiej strony ma przywilej eksponowania i chronienia tego bezcennego dzieła sztuki lutniczej cremońskiego mistrza.