Petrochemia-Blachownia: Śrubę przykręcamy sobie sami

Petrochemia-Blachownia

Zasady bezpieczeństwa porównywalne z panującymi na kosmodromie. Zaostrzone normy ekologiczne, wyśrubowane przez samą spółkę. Petrochemia-Blachownia robi dużo dobrego w kwestii dbałości o środowisko

W pochmurny dzień na przedmieściach Kędzierzyna-Koźla rozpoczyna się przeładunek benzenu: pierścienie węża i zaworu zamykają się szczelnie, słychać ciche stuknięcie – to zderzają się metalowe płytki zaworów. Można rozpocząć przetaczanie. Na zewnątrz może się przedostać tych kilka mikrogramów benzenu, jakie zmieszczą się między zeszlifowanymi i dopasowanymi płytkami.

Petrochemii-Blachownia wolno wypuścić do atmosfery 200 kg benzenu rocznie. Dużo? Według pomiarów w 2015 roku wypuściła ich mniej, bo 187.

– Zawsze staramy się być o krok przed ustawodawcą – mówi Jerzy Wiertelorz, prezes zarządu Petrochemii-Blachownia Sp. z o.o. – Sami walczyliśmy o obniżenie norm emisji zorganizowanej benzenu, a zanim spadły one do obecnej wielkości 200 kg, wynosiły… kilkanaście ton kilkanaście lat temu. Poczyniliśmy więc olbrzymie kroki w kierunku poprawy ekologii.

Petrochemia-Blachownia powstała po rozpadzie Zakładów Chemicznych Blachownia w 1998 roku. W ciągu pierwszych 10 lat działalności udało jej się wdrożyć kolejne certyfikaty ISO: 9001, który pozwalał zorganizować pracę zakładu, 14001 – normy ochrony środowiska, wreszcie 18001 – normy bhp.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Obok core-businessu, wdrażanie rozwiązań z zakresu ochrony środowiska to podstawa działalności Petrochemii-Blachownia. Jak podkreśla Jerzy Wiertelorz, duże emisje benzenu do atmosfery zdarzają się tylko przy awariach, więc lepiej im zapobiegać, niż zwalczać ich skutki. Dlatego zakład stale inwestuje, szczególnie w modernizację hermetyzacji linii produkcyjnych. Obecnie działające płuczki odgazów wychwytują ok. 95 proc. zanieczyszczeń. Pochodnie – jeden z charakterystycznych elementów infrastruktury zakładu – spalają ponad 99 proc. pozostałego benzenu, aby nie trafił do atmosfery. Systematyczna wymiana silników pomp na szczelne, np. magnetyczne – pozwala na kolejne ograniczenia już i tak śladowej emisji, jaka pojawiała się przy stosowaniu tradycyjnych rozwiązań.

A Petrochemia-Blachownia i tak walczy o jeszcze bardziej restrykcyjne normy. W 2010 roku podjęła dyskusję o ograniczeniu emisji, jaka powstawała przy rozładunku cystern z benzolem. Polska norma mówiła, że do pomiarów należy używać pojemnika na wysięgniku, co równało się zanurzaniu w otwartej cysternie… butelki na kiju. Po 6 latach pracy z PKN, normę zmieniono. Dziś rozładunek można prowadzić bez konieczności otwierania cystern, a zatem kolejne źródło zanieczyszczeń powietrza będzie niebawem usunięte.

– Dobra polska chemia to dziś zakład przemysłu 4.0 – tłumaczy Grzegorz Sabura, dyrektor ds. produkcji. – Do obsługi większości produkcji wystarczą dwa palce na przyciskach myszy. W zasadzie ostatnia ręczna praca to podłączenie i odłączenie cysterny związane z przeładunkiem. Ale mam nadzieję, że i ten odcinek uda się w przyszłości zautomatyzować.

Przed Petrochemią-Blachownia kolejny duży krok: całkowita hermetyzacja rozładunku benzolu, tak, aby na tym odcinku ograniczyć ulatnianie gazów do zera. I jeszcze kolejna pochodnia, która spali gazy z ostatniej płuczki z wolnym wylotem. – A i to jeszcze nie koniec inwestycji w ochronę środowiska – zastrzega Jerzy Wiertelorz. – Zawsze znajdzie się zagadnienie, w którym jeszcze będziemy mogli przykręcić sobie śrubę.


W Polsce produkuje się dziś 300 tys. ton benzenu. W Petrochemii-Blachownia powstaje 1/4 tej produkcji. Benzen (nazywany matką wszystkich syntez) wykorzystywany jest m.in. do produkcji styropianu, lateksu, kevlaru (np. na kamizelki kuloodporne), aspiryny, paracetamolu, viagry, , barwników, a nawet cykloheksyloaminy – słodzika do napojów w wersji „light”.