Druk 3D pokonuje bariery

Technologia 3D wyznaczyła nowe granice możliwości w wielu gałęziach przemysłu. O tym jak rozwiązuje się palące problemy w dowolnej branży z Piotrem Banackim, dyrektorem sprzedaży Materialise S.A., rozmawia Dariusz Łakomski

Kiedy zastosowanie druku 3D daje przewagę i czy w ogóle jest potrzebne?

Czasem jest wręcz niezbędne. Proszę sobie wyobrazić, że do producenta słodyczy zgłasza się klient chcący zamówić czekoladki w indywidualnym kształcie. Fabryka musiałaby specjalnie na tę okazję zamówić nową formę, co nie dość, że generowałoby duże koszty, to dodatkowo wiązałoby się z czasem oczekiwania liczonym niekiedy w miesiącach, więc do współpracy nie dojdzie. Klient nie poddaje się i wysyła zapytanie do innego producenta. Ten z kolei zamawia formę wydrukowaną metodą 3D, która jest gotowa po 10 dniach, a przy tym znacznie tańsza. Realizuje zamówienia i wszyscy są zadowoleni.

 Czy to oznacza, że domeną druku 3D są okazjonalne projekty?

Nie, domeną druku 3D są projekty, które w tradycyjnej technologii byłyby nieosiągalne, czyli w okolicznościach, kiedy w grę wchodzi wysoka wytrzymałość, skomplikowane kształty, ograniczenie kosztów i zużycia materiałów. W Materialise wytwarzamy elementy nie tylko z tworzyw sztucznych, ale również ze stopów i metali, takich jak stal, aluminium, inconel czy nawet tytan. Są to np. części samochodowe o 66% lżejsze niż dotychczas. Innym wymownym przykładem jest współpraca z fabryką żarówek Philips, która borykała się z regularnymi usterkami linii produkcyjnej. Słabym punktem były metalowe elementy biorące udział w obróbce cieplnej. Wykonanie w technologii 3D uprościło ich konstrukcję, zwiększyło wytrzymałość, a bezawaryjna praca przyniosła znaczące oszczędności.

Powiedział Pan o zastosowaniu przemysłowym, a co jeśli wymaga się nie tyle wytrzymałości, co estetyki produktu? 

Możliwości są ogromne, kształty dowolne, a powierzchnia może mieć wysoki połysk. To sprawia, że na dobre zagościliśmy w branży modowej, produkując ekskluzywną galanterię, czy biżuterię z tytanu.

Tak więc druk 3D to nie tylko modelarstwo i niedokładne elementy z tworzywa.

Ostatnimi laty dokonaliśmy skoku technologicznego. Podobną ewolucję przeszły zwykłe drukarki, początkowo tzw. igłowe były powolne, hałaśliwe i wymagały użycia specjalnego papieru. Później pojawiły się atramentowe i laserowe. Stało się oczywiste, że możemy drukować kolorowe zdjęcia wysokiej rozdzielczości, albo kserować dokumenty w kilka sekund. Technologia 3D pokonała jeszcze dłuższą drogę, w naszym parku maszynowym produkuje się na skalę przemysłową, a precyzja liczona jest w setnych milimetra. Nie ma znaczenia, czy ktoś buduje statek kosmiczny i musi kilkakrotnie zredukować wagę jego konstrukcji, czy tworzy designerskie oprawki do okularów, których nie dałoby się odlać w zwykłej formie. W każdym przypadku technologia 3D uwalnia od skomplikowanego procesu produkcji i otwiera nieznane dotąd możliwości.

Czy szykuje nam się kolejna rewolucja przemysłowa? 

Celem druku 3D nie jest zastępowanie tradycyjnych procesów produkcji, lecz ich uzupełnianie, zwiększanie wydajności i rozwiązywanie dotychczasowych problemów. Rewolucja szykuje się w mentalności przedsiębiorców, a ostatecznie wszystkich ludzi. Technologia 3D rozwinęła się szybciej niż świadomość jej praktycznego zastosowania, ale to się zmienia, co widać po rosnącej lawinowo ilości naszych realizacji. Klienci przekonali się, że bez względu na ich branżę rezultaty druku 3D okazują się przełomowe.

Co powiedziałby Pan tym, którzy dotąd nie brali pod uwagę druku 3D w swojej działalności?

 Przyjdźcie do nas ze swoim problemem i dajcie się zaskoczyć rozwiązaniem.